Gostyńscy policjanci prowadzą postępowanie w sprawie oszustwa internetowego, którego ofiarą padła mieszkanka powiatu gostyńskiego. Kobieta zgłosiła straty przekraczające 97 tysięcy złotych. Sprawa pokazuje, jak wyrafinowane stały się metody naciągaczy działających w mediach społecznościowych.
Od TikToka do WhatsApp — jak zaczęła się pułapka
Wszystko zaczęło się od filmu na TikToku, w którym pojawiła się propozycja zarobku polegającego na pakowaniu gumek do włosów. Po kliknięciu w materiał kobieta została przekierowana do komunikatora WhatsApp, gdzie otrzymała szczegóły zlecenia. Zgodnie z ofertą miała bezpłatnie otrzymać tysiąc sztuk gumek, zapakować je, a następnie przekazać przedstawicielowi firmy i odebrać wynagrodzenie.
Dalsza rozmowa przeniosła się na Telegram. Tam kobieta dowiedziała się, że materiały mają dotrzeć do niej w ciągu tygodnia. W międzyczasie zaproponowano jej dodatkowe, płatne zadania — i na to również się zgodziła.
Pozorny zarobek i mechanizm eskalacji
Kobieta założyła konto na platformie Amazon Handmade. Otrzymała siedem zadań polegających na polubieniu wskazanych produktów i przesłaniu zrzutów ekranu. Za ich wykonanie miała otrzymać 30 złotych. Ósme zadanie polegało już na zakupie konkretnego artykułu — najpierw była to spódnica za 500 złotych. Na wirtualnym saldzie pojawiła się kwota 500 złotych oraz 150 złotych „zarobku”, co utwierdziło kobietę w przekonaniu, że rzeczywiście zarabia.
Schemat się powtarzał: kolejne zakupy opiewały na 70, 90, 1300, a następnie 2500 złotych. Przy ostatniej transakcji kobieta miała kupić dwie sztuki produktu, ale nabyła tylko jedną. Wtedy usłyszała, że popełniła błąd, a jej konto zostało zablokowane.
Lawina wpłat i żądań
Aby odblokować konto i odzyskać zgromadzone środki, kobieta miała wpłacać kolejne pieniądze. Najpierw 10 tysięcy złotych, potem 7 tysięcy, 5 tysięcy, a następnie 1500, 3000 i 500 złotych. Część przelewów wykonano przez aplikację Remitly na wskazany numer telefonu z wyborem kraju Kenia. Pojawiały się też przelewy na rachunki bankowe i płatności na numer telefonu. Za każdym razem oszuści podawali nowy powód, dla którego wypłata środków była niemożliwa.
Gdy konto zostało odblokowane, kobieta miała skontaktować się przez Telegram z działem technicznym. Tam poinformowano ją, że musi wykonać transakcję testową w wysokości 300 złotych. Wypłaciła tę kwotę, po czym dowiedziała się, że powinna była wypłacić całość — a ponieważ tego nie zrobiła, konto zostało zamrożone. Tym razem warunkiem odblokowania było wpłacenie równowartości 70 procent salda, czyli ponad 21 tysięcy złotych. Pojawiły się także żądania wpłat w obcej walucie. Oszuści przekonywali, że w ten sposób kobieta odzyska wiarygodność.
Łącznie mieszkanka powiatu gostyńskiego straciła ponad 97 tysięcy złotych.
Jak nie dać się nabrać na „łatwy zarobek”
Historia ta jest przede wszystkim ostrzeżeniem. Oszustwo nie zawsze zaczyna się od prośby o duży przelew. Często pierwszym krokiem jest atrakcyjna oferta pracy, niewinne zadanie za kilkadziesiąt złotych albo obietnica szybkiego zarobku. Mechanizm jest prosty: najpierw wzbudzić zaufanie i pozwolić zarobić niewielką kwotę, a potem stopniowo żądać coraz większych wpłat.
Jeżeli w mediach społecznościowych natrafisz na ofertę pracy polegającą na pakowaniu gumek do włosów, składaniu wsuwek, skręcaniu długopisów lub wykonywaniu prostych zadań online, zachowaj szczególną ostrożność. W razie wątpliwości co do oferty pracy lub prośby o wpłatę pieniędzy zatrzymaj się i skonsultuj sprawę z kimś zaufanym. Jeśli podejrzewasz oszustwo, skontaktuj się z Policją.
Źródło: KPP Gostyń
Fot. Pexels / Ravi Kant

